Casio CK-500 to urządzenie, przy którym określenie „keyboard” zdecydowanie nie mówi wszystkiego. Czy jest instrumentem klawiszowym, radiem, magnetofonem, domowym zestawem stereo, czy może prostym studiem nagraniowym? W rzeczywistości jest każdym z nich po trochu. Ten niezwykły produkt Casio pojawił się w 1985 roku i do dziś pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych muzycznych gadżetów swojej epoki.
49 miniaturowych klawiszy, dwa magnetofony kasetowe, radio AM/FM, dwa głośniki, automatyczny akompaniament i możliwość tworzenia prostych wielowarstwowych nagrań. W połowie lat 80. Casio połączyło kilka urządzeń codziennego użytku w jedną niezwykle oryginalną konstrukcję.
Co to właściwie jest?
Casio CK-500 najlepiej opisać jako skrzyżowanie niewielkiego keyboardu z popularnym w latach 80. przenośnym zestawem audio typu boombox.
Zamiast budować kolejny zwyczajny domowy instrument, Casio połączyło w jednej obudowie trzy niezależne światy: granie, słuchanie muzyki i jej nagrywanie.
49 mini-klawiszy, barwy, rytmy, automatyczny bas i akordy.
Odtwarzanie kaset, kopiowanie i dogrywanie własnej partii keyboardu.
Wbudowany odbiornik stereo AM/FM z klasyczną teleskopową anteną.
Dzisiaj podobne połączenie funkcji może wyglądać ekscentrycznie. W 1985 roku było jednak znakomitym przykładem charakterystycznego dla Casio sposobu myślenia: elektronika miała być dostępna, kompaktowa, zabawna i oferować możliwie dużo funkcji w jednym urządzeniu.
Rok 1985 – idealny moment na CK-500
Pierwsza połowa lat 80. była czasem gwałtownego rozwoju elektroniki użytkowej. Przenośne radia kasetowe, walkmany, domowe keyboardy i urządzenia stereo stawały się symbolem nowoczesności.
Casio doskonale odnalazło się w tej rzeczywistości. Firma produkowała kalkulatory, zegarki, instrumenty elektroniczne i wiele urządzeń, które łączyły użyteczność z odrobiną technologicznego szaleństwa.
CK-500 doskonale reprezentuje właśnie tę epokę. Jest urządzeniem, które dziś trudno byłoby wymyślić podczas typowego spotkania działu marketingu, ale w połowie lat 80. miało zaskakująco dużo sensu.
Rodzina Casio CK
CK-500 nie był jedynym eksperymentem Casio tego typu. W serii CK pojawiły się trzy modele: CK-10, CK-200 i CK-500.
Największym i najbardziej rozbudowanym z nich był właśnie CK-500. W przeciwieństwie do niektórych mniejszych konstrukcji, które bardziej przypominały radio z dodaną klawiaturą, CK-500 wizualnie prezentuje się przede wszystkim jako instrument.
Dopiero po spojrzeniu na górną część obudowy zauważamy dwa magnetofony, radio, antenę i dwa duże głośniki.
Projekt, który idealnie pasuje do lat 80.
CK-500 jest zaskakująco dobrze zaprojektowany pod względem wizualnym. Pomimo dużej liczby elementów panel nie wygląda chaotycznie.
Konstrukcja jest niemal symetryczna: po bokach znajdują się maskownice dwóch głośników, a pomiędzy nimi rozmieszczono radio i dwa mechanizmy kasetowe. Poniżej umieszczono kontrolery keyboardu, a jeszcze niżej czterooktawową mini-klawiaturę.
Dominują różne odcienie szarości i srebra, uzupełnione niewielkimi czerwonymi i turkusowymi detalami. To kolorystyka, która natychmiast przywołuje wzornictwo elektroniki użytkowej połowy lat 80.
49 mini-klawiszy i cztery oktawy
CK-500 wyposażono w 49 miniaturowych klawiszy, obejmujących cztery oktawy – od C do C.
Nie jest to oczywiście klawiatura przeznaczona do wymagającej gry fortepianowej. Jej zadaniem było przede wszystkim umożliwienie łatwego grania melodii, akordów i korzystania z automatycznego akompaniamentu.
Dolna część klawiatury może służyć do sterowania sekcją automatycznego basu i akordów, podczas gdy prawa ręka wykonuje melodię.
Automatyczny akompaniament jest rozwiązaniem typowym dla domowych Casiotone'ów tego okresu: prostym, intuicyjnym i pozwalającym jednej osobie stworzyć wrażenie grającego małego zespołu.
12 barw – charakterystyczne Casio lat 80.
CK-500 oferuje 12 gotowych barw. Nie mamy tutaj programowania znanego z profesjonalnych syntezatorów. Wybór brzmienia odbywa się po prostu odpowiednim przyciskiem.
Wśród fabrycznych barw znajdują się między innymi organy, flet, trąbka oraz charakterystyczne dla dawnych instrumentów Casio elektroniczne brzmienia.
Dzisiaj właśnie ich niedoskonałość jest sporą częścią uroku CK-500. To nie są realistyczne imitacje instrumentów akustycznych, lecz jednoznacznie rozpoznawalne brzmienie niedrogiej cyfrowej elektroniki lat 80.
Recenzenci z 1985 roku oceniali jakość samych barw dość surowo. Z dzisiejszej perspektywy paradoksalnie właśnie ich prosty, lekko „zabawkowy” charakter jest jednym z powodów, dla których stare instrumenty Casio mają tylu miłośników.
8 głosów polifonii i kilka prostych efektów
Generator CK-500 pozwala jednocześnie odtworzyć do 8 głosów.
Do dyspozycji są również proste funkcje kształtujące brzmienie:
- vibrato,
- opóźnione vibrato,
- sustain,
- efekt imitujący pogłos.
Nie jest to oczywiście klasyczny syntezator, w którym użytkownik tworzy własne barwy, ale jak na domowy instrument z 1985 roku zestaw możliwości był całkiem interesujący.
Automatyczny zespół w jednej obudowie
CK-500 posiada 12 rytmów oraz automatyczną sekcję basu i akordów.
Wśród rytmów znajdują się typowe dla ówczesnych keyboardów style, takie jak rock, pops, bossa nova, tango czy beguine.
Dzięki automatycznym akordom można było nacisnąć odpowiedni klawisz lub prostą kombinację klawiszy, aby instrument wygenerował gotowy akompaniament.
Dla początkującego muzyka była to bardzo atrakcyjna funkcja. Można było właściwie od razu po włączeniu instrumentu stworzyć pełne tło rytmiczne i grać do niego melodię.
Dwa magnetofony – najmocniejsza atrakcja CK-500
Najbardziej niezwykłym elementem CK-500 są oczywiście dwa wbudowane magnetofony kasetowe.
Nie były one jedynie dodatkiem do słuchania muzyki. Casio zaprojektowało cały system tak, aby można było wykorzystać go również podczas tworzenia muzyki.
Domowe „studio” metodą kaseta → kaseta
System magnetofonowy CK-500 oferuje coś, co z perspektywy dzisiejszych komputerowych programów DAW wydaje się niezwykle prymitywne, ale w 1985 roku mogło być świetną zabawą i użytecznym narzędziem.
Prawy magnetofon służy do odtwarzania, natomiast lewy może nagrywać. Można więc przegrywać materiał z jednej kasety na drugą.
Najciekawsze jest to, że podczas przegrywania można równocześnie dograć własną partię wykonywaną na klawiaturze CK-500.
Następnie nagraną kasetę można przełożyć do drugiego magnetofonu i cały proces powtórzyć. W ten sposób możliwe jest tworzenie prostych wielowarstwowych aranżacji.
Nagrywasz pierwszą partię keyboardu na kasecie.
Przekładasz kasetę do magnetofonu odtwarzającego.
Przegrywasz materiał na drugą kasetę, jednocześnie grając kolejną partię.
Proces można powtórzyć i stworzyć prostą wielowarstwową aranżację.
Nie jest to prawdziwy zapis wielośladowy: przy każdym kolejnym przegraniu rośnie poziom szumu i spada jakość wcześniejszych partii. Ale właśnie taki sposób eksperymentowania z nagrywaniem był dla wielu młodych muzyków pierwszym kontaktem z ideą budowania utworu warstwa po warstwie.
Kaseta była wtedy czymś znacznie ważniejszym niż dziś
Trudno zrozumieć atrakcyjność dwóch magnetofonów bez przypomnienia sobie świata sprzed streamingu, płyt CD-R, plików MP3 i Internetu.
W latach 80. kaseta magnetofonowa była jednym z podstawowych sposobów słuchania i wymiany muzyki. Możliwość skopiowania otrzymanej od kogoś kasety była więc funkcją naprawdę praktyczną.
W polskich realiach miało to jeszcze większe znaczenie. Dostęp do wielu zachodnich wydawnictw muzycznych był bardzo ograniczony. Jeżeli udało się zdobyć kasetę z nagraniem ulubionego wykonawcy, możliwość wykonania własnej kopii była niezwykle cenna.
I jeszcze radio AM/FM
Pomiędzy magnetofonami i głośnikami znajduje się pełnoprawne stereofoniczne radio AM/FM z teleskopową anteną.
CK-500 może więc działać po prostu jako domowy zestaw do słuchania radia i kaset, bez konieczności korzystania z keyboardu.
Na panelu znajduje się przełącznik funkcji pozwalający wybrać jeden z podstawowych trybów: Radio, Tape lub Keyboard.
Ciekawostka: według testu opublikowanego w 1985 roku można grać na keyboardzie podczas odtwarzania kasety, ale konstrukcja przełącznika funkcji nie pozwala równocześnie grać na klawiaturze i słuchać radia.
Dwa głośniki po 5 W
Po obu stronach górnego panelu umieszczono dwa wbudowane głośniki o mocy 5 W każdy.
Dzięki nim CK-500 jest naprawdę samodzielnym urządzeniem. Nie potrzebuje dodatkowego wzmacniacza ani kolumn, aby można było grać, słuchać kaset czy radia.
To również tłumaczy jego charakterystyczny wygląd: CK-500 ma więcej wspólnego z dużym boomboxem niż większość instrumentów klawiszowych.
Muzyka bez gniazdka
Kolejną ciekawą cechą była możliwość zasilania instrumentu bateriami.
CK-500 mógł działać z sześciu dużych baterii typu D, określanych w instrukcjach z tamtego okresu jako SUM-1. Oczywiście można było również korzystać z zasilania sieciowego.
W praktyce otrzymywaliśmy więc przenośny keyboard, radio i magnetofon w jednym urządzeniu, które można było zabrać ze sobą właściwie wszędzie.
Mikrofon, słuchawki i wyjście stereo
CK-500 wyposażono również w kilka przydatnych złączy.
- wejście mikrofonowe z regulacją poziomu,
- wyjście słuchawkowe,
- stereofoniczne wyjście audio,
- gniazdo zasilania sieciowego.
Mikrofon dodatkowo zwiększał możliwości kasetowego systemu nagrywania. Można było więc rejestrować nie tylko partie keyboardu, ale również głos lub inne źródła dźwięku.
Czy CK-500 był profesjonalnym instrumentem?
Nie. I właściwie nigdy nie miał nim być.
W 1985 roku Casio posiadało w ofercie znacznie bardziej zaawansowane instrumenty, a w tym samym okresie firma rozwijała profesjonalną serię syntezatorów CZ.
CK-500 reprezentował zupełnie inną filozofię. Miał być prosty, efektowny, łatwy w obsłudze i dawać użytkownikowi możliwie dużo zabawy.
Nie przeszkadzało to jednak używać go w praktycznych zastosowaniach. Przy odrobinie pomysłowości na CK-500 można było zagrać imprezę, przygotować prosty akompaniament, nagrać własny materiał, ćwiczyć z kasetą albo po prostu słuchać muzyki.
Od elektronicznej zabawki do przedmiotu kolekcjonerskiego
Z perspektywy czterdziestu lat CK-500 wygląda zupełnie inaczej niż w chwili premiery.
W 1985 roku recenzenci zwracali uwagę przede wszystkim na ograniczenia barw, prostą klawiaturę i dość podstawowe możliwości muzyczne.
Dzisiaj najważniejsze jest właśnie to, jak niezwykłym świadectwem swojej epoki jest CK-500. Dwa magnetofony, teleskopowa antena, radio, automatyczne rytmy i miniaturowa klawiatura tworzą zestaw, którego współczesny producent prawdopodobnie już nigdy nie zaproponuje.
Egzemplarze w bardzo dobrym stanie są coraz trudniejsze do znalezienia. Szczególnie interesujące dla kolekcjonerów są urządzenia sprawne, nieuszkodzone i zachowane z oryginalnym wyposażeniem, dokumentacją lub opakowaniem.
Nie przypisywałbym dziś CK-500 jednej sztywnej wartości. Ceny na rynku kolekcjonerskim bardzo zależą od stanu, sprawności obu magnetofonów, kompletności urządzenia i zachowania elementów szczególnie podatnych na zużycie. Najważniejsze jest jednak to, że CK-500 zdecydowanie przeszedł już z kategorii „starego keyboardu” do kategorii kolekcjonerskiej elektroniki lat 80.
Casio CK-500 posiadałem przez około cztery lata. Kupili mi go rodzice – i co w realiach lat 80. miało ogromne znaczenie – zapłacili za niego dolarami.
Instrument został kupiony w warszawskim Pewexie sprzedającym sprzęt muzyczny. Nie pamiętam już ulicy, wiem tylko, że sklep znajdował się gdzieś w centrum Warszawy.
Za to doskonale pamiętam sam dzień zakupu. Pojechałem po instrument razem z tatą. Był piątek trzynastego.
Od tamtego dnia nigdy nie uważałem piątku trzynastego za pechowy. Przeciwnie – był to jeden z najszczęśliwszych dni w moim muzycznym życiu.
Dzisiaj CK-500 można oceniać przez pryzmat małych klawiszy, prostych brzmień czy ograniczonych możliwości. Wtedy wyglądało to zupełnie inaczej. To był piękny, nowoczesny i niezwykle atrakcyjny instrument.
Instrument w zupełnie innych realiach
Aby zrozumieć, dlaczego CK-500 robił na mnie wtedy tak duże wrażenie, trzeba przypomnieć sobie polskie realia połowy lat 80.
Zachodnich instrumentów elektronicznych praktycznie nie widywało się w zwykłych sklepach. Profesjonalne syntezatory znajdowały się często w rękach zawodowych zespołów lub muzyków, którzy mieli możliwość wyjazdu za granicę i przywiezienia sprzętu z Zachodu.
Instrumenty pokroju Yamahy DX7 były dla młodego muzyka czymś niezwykle odległym. Kolejne legendarne syntezatory, takie jak Roland D-50, miały pojawić się na rynku dopiero nieco później.
W takich warunkach własny elektroniczny keyboard Casio, dodatkowo wyposażony w dwa magnetofony, radio i wbudowany system głośników, był czymś naprawdę wyjątkowym.
To nie był instrument stojący na półce
Na CK-500 grałem wielokrotnie podczas różnych imprez – od zwykłych spotkań rozrywkowych po występy sceniczne.
Oczywiście sporo brakowało mu do profesjonalnych instrumentów klawiszowych, ale nadrabiał prostotą, niewielką wagą i ogromną użytecznością.
Można było zabrać go ze sobą, szybko ustawić, włączyć rytm, akompaniament i po prostu grać.
Magnetofony również nie były dla mnie jedynie gadżetem. Do dziś zachowałem kasety nagrane właśnie przy pomocy CK-500.
To właśnie dlatego patrzę na CK-500 inaczej niż ktoś analizujący wyłącznie jego specyfikację. Dla mnie jest nie tylko ciekawym urządzeniem Casio, ale fragmentem własnej historii muzycznej.
Najważniejsze dane techniczne
| Model | Casio CK-500 |
|---|---|
| Rok | 1985 |
| Typ | elektroniczny keyboard z radiem i dwoma magnetofonami kasetowymi |
| Klawiatura | 49 mini-klawiszy, cztery oktawy, C–C |
| Polifonia | 8 głosów |
| Barwy | 12 fabrycznych barw |
| Rytmy | 12 rytmów |
| Akompaniament | automatyczny bas i akordy |
| Efekty | vibrato, delayed vibrato, sustain, imitacja reverb |
| Radio | stereo AM/FM |
| Magnetofony | dwa mechanizmy kasetowe; prawy – playback, lewy – recording/playback |
| Dubbing | kopiowanie z prawej kasety na lewą z możliwością dogrania keyboardu |
| Głośniki | 2 × 5 W |
| Mikrofon | wejście mikrofonowe z regulacją poziomu |
| Słuchawki | wyjście słuchawkowe |
| Audio | stereofoniczne wyjście phono |
| Zasilanie | sieciowe lub 6 baterii typu D / SUM-1 |
| Seria | CK-10, CK-200, CK-500 |
CK-500 w mojej muzycznej historii
Najcenniejsze są jednak nie zdjęcia katalogowe czy dzisiejsze fotografie zachowanych egzemplarzy, lecz zdjęcia z czasów, kiedy CK-500 był moim normalnie używanym instrumentem.
Trudno dziś oceniać CK-500 wyłącznie według kryteriów stosowanych wobec klasycznego syntezatora. Jako profesjonalny instrument muzyczny był ograniczony już w chwili premiery. Ale nie to było jego najważniejszym zadaniem.
Casio stworzyło urządzenie, które pozwalało grać, słuchać radia i kaset, kopiować nagrania, rejestrować własną muzykę i eksperymentować z prostym dogrywaniem kolejnych partii. Wszystko mieściło się w jednej stosunkowo kompaktowej obudowie.
Dzisiaj CK-500 jest przede wszystkim fantastycznym świadectwem swojej epoki – czasów, w których producenci elektroniki nie bali się dziwnych pomysłów, a radio, dwa magnetofony i keyboard mogły spotkać się w jednym urządzeniu.
Dla mnie ten konkretny model znaczy jednak znacznie więcej. Przypomina pierwsze występy, nocne imprezy, muzyczne marzenia i piątek trzynastego, który okazał się jednym z najszczęśliwszych dni w mojej muzycznej historii.