🎹 Wielka Trójka Syntezatorów – Król, Królowa i Książę brzmienia
W moim studiu MC TOTO Record spotykają się trzy legendy, które realnie ukształtowały brzmienie muzyki popularnej, elektroniki i produkcji studyjnej przełomu lat 80. i 90.: Roland D-50, Yamaha DX7 oraz Korg M1. Nazywam je z uśmiechem Królem, Królową i Księciem brzmienia — bo każdy z nich rządzi innym „królestwem” dźwięku.
Roland D-50 (1987)
D-50 był jednym z tych instrumentów, które brzmiały jak „jutro”. Roland zastosował tu syntezę LA (Linear Arithmetic) — pomysł polegający na łączeniu krótkich, próbkowanych ataków (PCM) z syntezowanym „ciałem” dźwięku. Efekt? Brzmienia pełne powietrza, szkła i przestrzeni: eteryczne pady, dzwonki, cyfrowe chóry i leady, które nadal brzmią zaskakująco świeżo.
Ogromną rolę odegrały też wbudowane efekty — to one dawały natychmiastową głębię i „filmową” aurę, dzięki której D-50 potrafi jednym akordem zbudować cały pejzaż. Do tego charakterystyczny joystick (wygodny do ekspresji i edycji) oraz możliwość podłączenia zewnętrznego programatora PG-1000 dla szybkiego dostępu do parametrów.
- Technologia: LA (Linear Arithmetic) + próbki PCM + synteza cyfrowa.
- Ważne elementy: on-board effects, joystick, opcjonalny PG-1000.
- Istniała też wersja rack: D-550.
Yamaha DX7 (1983)
DX7 to definicja lat 80. i jeden z najbardziej wpływowych instrumentów w historii: pierwszy naprawdę masowo udany syntezator cyfrowy. Jego sercem była synteza FM (Frequency Modulation), dzięki której dźwięki mogły być jednocześnie krystaliczne, metaliczne, „szkliste”, a przy tym niesamowicie dynamiczne w ataku.
W praktyce DX7 jest królową precyzji: słynne elektryczne pianina, dzwonki, basy, a także plucki i perkusyjne barwy „uderzane” — to właśnie FM robiła jak nikt inny. Instrument ma 6 operatorów sinusoidalnych oraz 32 algorytmy ich połączeń, co daje ogromny zakres barw (od delikatnych po agresywnie cyfrowe).
- 16-głosowa polifonia, klawiatura 61 klawiszy z velocity i aftertouch.
- Silnik: 6 operatorów, 32 algorytmy (klasyczne FM).
- DX7 był jednym z najlepiej sprzedających się syntezatorów (ponad 200 000 szt.).
Korg M1 (1988)
M1 to syntezator, który przeniósł muzyków w nową epokę pracy: w praktyce był tym, co dziś nazwalibyśmy „centrum produkcyjnym”. Połączył brzmienia PCM i syntezę subtraktywną (Korg nazywał to AI), a do tego dał sekwencer i multi-efekty. Dzięki temu dało się budować aranżacje bez dodatkowych modułów — szybciej, wygodniej, bardziej „kompozytorsko”.
Jego presety weszły do popkultury: M1 Piano i barwy organowe stały się fundamentem house’u i dance’u lat 90. M1 bywa też nazywany jednym z najlepiej sprzedających się syntezatorów w historii — nic dziwnego: jest niezwykle „muzykalny”, a równocześnie praktyczny, przez co świetnie sprawdza się i na scenie, i w studio.
- 16-głosowa polifonia, 8-part multitimbral.
- Wbudowany 8-ścieżkowy sekwencer (z trybem song/pattern).
- Efekty m.in.: reverb, chorus, flanger, delay, phaser, rotary (i inne).
- Sprzedaż szacowana na ok. 250 000 egzemplarzy.
Te trzy instrumenty to trzy różne filozofie dźwięku: D-50 maluje przestrzeń i magię (LA + efekty), DX7 daje cyfrową precyzję i charakterystyczny „szklany” atak (FM), a M1 oferuje uniwersalność i workflow „wszystko-w-jednym” (workstation + sekwencer + multi-efekty). Razem tworzą zestaw, który nie tylko opisał epokę — on ją współtworzył.